W 1993r. z inicjatywy grupy społeczników zawiązało się TOWARZYSTWO PRZYJACIÓŁ USTKI – organizacja pozarządowa.
Głównym celem, który przyświecał organizacji było zintegrowanie obecnych i niegdysiejszych mieszkańców Ustki. Kultywowanie tradycji Ustki od jej powstania i popularyzacja ich wśród społeczeństwa, a szczególnie od momentu powiązania z Polską. Umacnianie patriotyzmu lokalnego oraz integracja społeczeństwa miasta i gminy Ustka.
Dzięki tym wspólnym staraniom i wysiłkom całą inwestycję zakończono w terminie i 27.06.2000 roku Muzeum Ziemi Usteckiej zostało otwarte. Od tego czasu stało się ważnym ośrodkiem kulturalnym Ustki, miejscem stałej wystawy regionalnej, wernisaży i wystaw czasowych. Miejscem spotkań stowarzyszeń i organizacji pozarządowych, a także forum dyskusyjnym o ważnych sprawach miasta i regionu.
Muzeum przez okres swojej działalności zdążyło zyskać uznanie mieszkańców Ustki i okolic oraz turystów odwiedzających nasze miasto. Cieszy się dużym zainteresowaniem tak wśród dorosłych jak dzieci i młodzieży. W muzeum prezentowane są eksponaty i fotografie z przełomu XIX i XX wieku, powojenne dokumenty oraz pamiątki po zlikwidowanej Stoczni „Ustka”. Można tu więc zobaczyć m.in. zabytkowe pralki bąbelkowe tzw. dzwony; poniemiecki sprzęt fotograficzny (powiększalniki, kopiarkę, lampy,aparaty); maszyny do pisania i szycia, 100-letnią łyżwę czy też strój kąpielowy z pocz. XX wieku.
Pamiątki po Stoczni „Ustka” to przede wszystkim modele jednostek pływających – trawlery, kutry, łodzie ratunkowe z laminatu, elementy wyposażenia kutrów, medale pamiątkowe, sztandary oraz zdjęcia i kroniki.
Dzięki prężnej działalności członków Zarządu TPU w Muzeum Ziemi Usteckiej można obejrzeć w ciągu roku ok. 9 wystaw czasowych. Sezon letni to wystawa bursztynu, grudzień zarezerwowany jest na wystawę poplenerową konkursu „Ustka – moja mała Ojczyzna”, organizowanego dla dzieci i młodzieży szkolnej z Ustki i okolic. Marzec to miesiąc usteckich artystek, a więc cykl „Kobiety w Ustce”, którego pomysłodawcą jest Jadwiga Jędrzychowska. Ponadto od 2004 lat TPU organizuje wystawy z cyklu „Pasje Ustczan”.
Pozostałe miesiące to wystawy fotograficzne, malarskie artystów z Ustki i innych miast oraz prac wypożyczanych z placówek regionalnych m.in. z Muzeum Pomorza Środkowego ze Słupska czy Słupskiego Ośrodka Kultury.
Od chwili założenia Prezesem Zarządu TPU oraz jednym z jego inicjatorów jest – Józef Jaskuła, wiceprezesem – Jacek Wojciechowski, sekretarzem – Edward Pokorny, skarbnikiem – Danuta Pokorny, członkami Zarządu są – Eugeniusz Brzóska, Jadwiga Jędrzychowska i Wiesław Kamiński.
Zapraszamy do dyskusji na temat Muzeum – zabronione jest podawanie adresów stron niezwiązanych z tematyką.
Ustka w czasach II wojny światowej.
Zabawa niemieckich wczasowiczów.
Zapraszamy do zwiedzania fortyfikacji i bunkrów poniemieckich – szczegóły na stronie twierdzaustka.pl
Bunkry – Ustka
Bunkry w Ustce, bateria czterech dział 105mm
Ustka w tle 1954
Kilka ujęć Ustki z „Uczty Baltazara”, filmu w reżyserii Jerzego Zarzyckiego z 1954 roku.
Film „YOKMOK”
Film z 1963 roku w Reżyserii Stanisława Możdżeńskiego.Dzieje byłego oficera marynarki który po wojnie budzi nieufność władz. Wiele ujęc zrealizowanych w Ustce.
Pozdrowienia z epoki żaglowców i krynolinowych sukien
Stara Ustka: bombonierkowe domki z pruskiego muru, wąskie, brukowane uliczki, marynarze z różnych stron świata, rybacy zżyci z Bałtykiem jak polski chłop ze swoją ziemią. Port tętniący życiem i promenada, po której przechadzają się damy i dżentelmeni. Willowa dzielnica secesyjnych pensjonatów… Do naszych czasów zachowało się już niewiele miejsc, w których można odnaleźć atmosferę tamtej starej osady. Ale można ją poczuć, oglądając widokówki z końca XIX wieku i z pierwszej połowy XX w.
Głębiej, w oparciu o oryginalne obrazy, w przeszłość Ustki nie da się sięgnąć wzrokiem. Szkoda, bo portowa osada istniała tu na pewno jeszcze przed rokiem 1337, kiedy to poraz pierwszy nazwa Ustki pojawiła się w historycznych dokumentach. Zapewne w zamierzchłych czasach u ujścia Słupi do Bałtyku zatrzymywali się żeglarze z Wolina, Gdańska i słynni Wikingowie.
W XIV wieku usteckim portem zainteresowali się kupcy ze Słupska. Prężne, hanzeatyckie miasto wykupiło od ówczesnych właścicieli Ustki, rycerzy z możnego rodu Swięców, ziemie po obu brzegach Słupi od Słupska aż do jej ujścia, z całą wsią Ustka i portem. Własnością Słupska była Ustka aż do grudnia 1831 roku.
Przez stulecia żaglowce, należące m.in. do słupskich kupców wywoziły z Ustki płody rolne, piwo, drewno oraz łososie, z których w dawnych czasach słynęła osada nad Słupią (dlatego łosoś jest w usteckim herbie). Przywoziły skandynawskie śledzie, sól, francuskie wina, a w późniejszych czasach węgiel z Wielkiej Brytanii. Mieszkańcy utrzymywali się z żeglugi, handlu i z rybołówstwa. W XIX wieku, gdy odkryto lecznicze właściwości morskiego powietrza, do Ustki zaczęli coraz liczniej przyjeżdżać kuracjusze i turyści. W latach 70. XX wieku miasto uzyskało status uzdrowiska.
Tamte lata na promenadzie…
Pierwsi wczasowicze zaczęli przyjeżdżać do Ustki w latach 30. XIX wieku. Podróżowali regularnie kursującymi dyliżansami lub – gdy na stale mieszkali w Słupsku i okolicy – własnymi powozami.
Tym, co przyciągało ich do Ustki, była oczywiście przede wszystkim piaszczysta plaża i morze. Ale z czasem atrakcji zaczęło przybywać. W osadzie powstały pensjonaty z prawdziwego zdarzenia. Stowarzyszenie mieszkańców już w 1875 roku stworzyło nadmorski park spacerowy, czyli zaczątek usteckiej promenady. Pod koniec XIX wieku zbudowano także specjalne kabiny na palach, aby letnicy mogli przebierać się w nich i zażywać kąpieli zgodnie z ówczesną procedurą – w specjalnych kostiumach kąpielowych. Po wschodniej stronie portu znajdowało się kąpielisko dla pań a po zachodniej – dla mężczyzn. Mężczyźni, zwłaszcza młodzi, i tak jednak ciągnęli na wschodnią płażę, toteż gmina ustecka w 1893 roku musiała zatrudnić strażnika, którego zadaniem było niedopuszczanie ich zbyt blisko kabin dla dam.
Oba obiekty zostały uszkodzone w czasie wielkiego sztormu w Sylwestra 1913 roku. Potem na miejscu kabin damskich po wschodniej stronie plaży zbudowano wielki, koedukacyjny zakład kąpielowy. W latach 20. i 30. na palach działała restauracja. Po II wojnie światowej obiekt przeniesiono z pali na promenadę (u wylotu ul. Żeromskiego), gdzie przetrwał do końca lat siedemdziesiątych.
Kilka restauracji już w XIX wieku działało na promenadzie (od strony portu). W jednej z nich zwykł przesiadywać książę Otto von Bismarck. Wypoczywał w Ustce w latach 1856 – 1858 r., jako mało znany polityk.
Nieopodal miejsca, gdzie dziś kończy się promenada, rosyjscy jeńcy wojenni w 1916 roku zbudowali na wydmie betonowy monument, zwieńczony mieczem i urządzili punkt widokowy. Była to tzw. Góra Hndenburga. Wydmy i kolumny już nie ma, bo pochłonęło je morze.
Podróż na „drugą stronę”
Stara Ustka jako osada nigdy nie objęła zachodniego brzegu rzeki. Jedyny, drewniany most przez Słupię znajdował się nie we wsi, lecz już poza nią, niedaleko miejsca, gdzie pierwotnie rozchodziły się drogi z Ustki do Słupska i w stronę Darłowa, czyli naprzeciwko obecnego kościoła Najśw. Zbawiciela. Po zachodniej stronie, wzdłuż drogi, z której powstała ulica Darłowska, stały jedynie pojedyncze zabudowania chłopskie. Ale nie znaczy to, że „druga strona” była niezagospodarowana. Znajdowały się tam magazyny portowe, przy których cumowały żaglowce. Przeprawa na drugi brzeg zapewne nie stanowiła problemu, bo ruch łodzi nie wymagał tylu formalności, co dzisiaj.
Na druga stronę bez problemu przeprawiali się więc kupcy, dokerzy załadowujący statki i wyładowujący z nich przywiezione towary na furmanki, z kolei z zachodniej strony przypływali do osady żeglarze z jednostek zacumowanych po drugiej stronie kanału. W XIX wieku pojawiła się nowa kategoria przeprawiających się letnicy. To właśnie głównie z myślą o nich stworzono prom.
Wcześniej obsługiwało go dwóch wioślarzy. Patem był przeciągany na linie, którą prawdopodobnie opuszczano na dno, gdy przepływały statki handlowe. Aby kobiety w krynolinowych sukniach nie musiały narażać się na niewygody i korzystać z drabinek, po obu stronach portu stworzono specjalne, obniżone pomosty.
Prom był wówczas chyba najpopularniejszym, bo najprostszym i najszybszym sposobem komunikacji między letniskiem i plażą zachodnią. Droga przez most była dla ówczesnych letników zbyt długa, zwłaszcza że przemieszczali się pieszo. Tymczasem na zachód od Słupi przygotowano dla letników piękne alejki oraz kabiny kąpielowe na palach wbitych w plażę. Był to tak zwany Herrenbad, czyli kąpielisko dla mężczyzn.
Co ważne, mimo nasilonego ruchu statków handlowych w porcie, brak informacji, by dochodziło do sytuacji kolizyjnych. Prom nie utrudniał żegługi, a żegluga – komunikacji turystycznej w poprzek kanału.
Żagle, para, wiosła i spichlerze, czyli port
Żaglowo-wiosłowe statki handlowe zawijały do Ustki zapewne na długo przed pierwszą wzmianka, o Ustce, pochodzącą z 1337 roku. Wtedy to Słupsk kupił sobie pas ziemi wzdłuż rzeki Słupi, wraz z osadą i portem Ustka, dzięki czemu mógł przystąpić do Hanzy – związku kupieckich miast Europy Północnej. Przez stulecia żaglowce usteckie, a także z innych portów, wywoziły z Ustki płody rolne, smołę itp. a przywoziły m.in. śledzie solone i francuskie wina. Port często jednak podupadał, bo wymagał częstego pogłębiania. Zachodni wiatr i prąd morski po dziś dzień wypłycają wejście do portu, nanosząc piach. Słupska nie zawsze było stać na finansowanie tych prac, toteż w 1831 roku miasto zrzekło się portu na rzecz państwa pruskiego.
W dawnych czasach przystań i falochrony były zbudowane z drewnianych skrzyń, wypełnionych kamieniami i z drewnianych pomostów. Port zapewne w najmniejszym stopniu nie przypominał dzisiejszego, murowanego. Solidne, kamienne mola zaczęto budować w Ustce dopiero w latach 60. XIX wieku. Resztki zbudowanej wówczas główki do dziś jeszcze zachowały się po wewnętrznej stronie zachodniego mola.
Obecny wygląd portu to wynik inwestycji z lat 1899-1903. Zachowały się unikalne zdjęcia, dokumentujące tę budowę. Na fotografiach ówczesnych widać moment zatapiania ogromnej, metalowej konstrukcji, na której wspiera się końcówka zachodniego falochronu (1901 rok), uwidoczniono również szyny tymczasowej kolejki, którą dowożono budulec na koniec wschodniego mola.
Wiele zdjęć ukazuje życie usteckiego portu pod koniec XIX i w pierwszej połowie XX wieku, gdy był to największy „terminal” przeładunkowy między Gdańskiem i Szczecinem i gdy żaglowce powoli ustępowały miejsca parowcom.
Wszystkie zawarte w tym wpisie teksty oraz zdjęcia zawdzięczamy autorom książki „Ustka jakiej nie znamy” – Panom Eugeniuszowi i Adamowi Brzóska



























































